Lekarska odpowiedziała śmiało, że nigdy nie wiadomo, "jakie przeżywałam zabawy paluszkami"! Okres oczekiwania na wizytę u ginekologa w przychodni może wydłużyć się nawet do kilku Poesis. 28.02 mam pierwszą wizytę u ginekologa w ciąży. Wg wyliczeń jestem w 5 tygodniu i 5 dniu. Pięć testów ciążowych pozytywnych (ostatni w zeszłych tygodniu, dla upewnienia). Czy w związku z tym przed pierwszą wizytą (będzie to 6 tydzień i 5 dzień) muszę robić test beta HCG? Była to moja pierwsza wizyta u ginekologa w życiu i byłam bardzo zestresowana. Pani doktor jest przemiła, uśmiechnięta, cierpliwa, empatyczna, spokojna i przede wszystkim dba o to, aby pacjentka czuła się na wizycie dobrze. Wszystkie badania były przeprowadzane na prawdę delikatnie i starannie, w ogóle nie czułam dyskomfortu. Najlepszy! Lekarz u jakiego byłam i jestem. Jest profesjonalny i doświadczony zawodowo, ale nade wszystko i jednak, to człowiek który pracuje dla człowieka. Czuć, że jest dla pacjenta. Sprawia że wizyta u ginekologa, nawet z problematyczną ciążą lub w ogóle problematyczna jest naprawdę miła i przyjemna. O skierowanie na diagnostykę nie można się doprosić absolutnie, mimo że z każdej strony mówi się o profilaktyce. Przyszłam skonsultować opinię innego lekarza, a w zamian usłyszałam, że skoro mam swojego ginekologa to niepotrzebnie przyszłam. W życiu nie chciałabym trafić na pierwszą wizytę do tego lekarza. Kobieta w każdym wieku powinna odbywać wizytę ginekologiczną przynajmniej raz w roku. Jak pokazały wyniki badania opinii (1), prawie co trzecia respondentka po 59. roku życia, w tym z niepełnosprawnością, nie odwiedziła ginekologa w ostatnich dwóch latach, a ok. 14 proc. nie pamięta, kiedy ostatnio była u specjalisty. mMU6. - Nie ma w Polsce gabinetów dostosowanych do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Nie ma obniżanych leżanek, nie ma odpowiednio przygotowanych lekarzy - alarmuje Renata Orłowska, kobieta z niepełnosprawnością ruchową, znana w mediach społecznościowych jako "Zaniczka". - Trzeba mieć cholernie dużo siły, żeby zawalczyć o siebie i swoje zdrowie - przyznaje. Brakuje gabinetów, które są w stanie zapewnić kobietom niepełnosprawnym minimum komfortu, ale jeszcze bardziej boli je brak empatii, który okazuje im wielu medyków. Zamiast wsparcia i zrozumienia słyszą, że są problemem. Tekst powstał w ramach akcji #waszeZdrowie, w której prowadzimy spotkania i rozmowy bez tabu. W cyklu poruszamy kwestie, które najbardziej nurtują Polaków. Odpowiadamy na pytania powszechnie uznawane za niewygodne, wstydliwe lub kontrowersyjne, ale które mogą decydować o naszym zdrowiu i życiu. 1. W systemie opieki medycznej nie ma dla nich miejsca Renata Orłowska ma 47 lat. W tym roku pierwszy raz w życiu dzięki podnośnikowi w mobilnym gabinecie kampanii "W kobiecym interesie", była badana na fotelu ginekologicznym jak każda kobieta. Renata Orłowska była pierwszą pacjentką, która przetestowała mobilny gabinet ginekologiczny. To jej czwarta wizyta u ginekologa w życiu - pierwsza, która nie wiązała się z traumą. Do dziś pamięta, jak potraktował ją lekarz, do którego trafiła jako osiemnastolatka. Zobacz film: ""Wasze Zdrowie" - odc. 1" - Moja pierwsza wizyta u ginekologa to było bardzo traumatyzujące przeżycie. Pani doktor na wstępie założyła, że nie współżyłam, nie rodziłam, nie usuwałam, bez pytania mnie o cokolwiek. Czułam się bardzo źle. Jej pewność co do tego, że osoby z niepełnosprawnością nie uprawiają seksu, spowodowała we mnie strach i obawę. Nie wiem, czy to było powodem tego, że bardzo długo po tej wizycie już nie poszłam do ginekologa. Po prostu się bałam, że znowu będę musiała się tłumaczyć - wspomina Renata. Kolejną wizytę też trudno jej wymazać z pamięci. - Kiedy powiedziałam, że ostatni raz byłam na wizycie u ginekologa 20 lat temu, to lekarka zaczęła się śmiać. Gdyby nie to, że byłam tam z mężem, który mnie uspokoił, po prostu wyszłabym stamtąd z płaczem. Lekarka popatrzyła na mnie i powiedziała: "Co ja mam z panią zrobić?". W ogóle nie podeszła do mnie, jak do pacjentki, tylko jak do kogoś, kto jest "problemem". To zniechęciło mnie na bardzo wiele lat. W sumie u ginekologa, licząc ostatnią wizytę, byłam cztery razy w życiu - opowiada. - To nie jest wyjątek, a porażająca codzienność kobiet z niepełnosprawnościami w Polsce - przyznaje Renata Orłowska, która jako "Zaniczka" porusza w mediach społecznościowych ważne tematy dotyczące niepełnosprawności. Renata choruje na rdzeniowy zanik mięśni i pracuje w Domu Pomocy Społecznej dla Osób z Chorobą Alzheimera w Ptaszkach z filią w Kukawkach (woj. mazowieckie). 2. "Trzeba mieć cholernie dużo siły, żeby zawalczyć o siebie i swoje zdrowie" Problemy czasami zaczynają się już przed gabinetem. W przypadku osób z niepełnosprawnością ruchową kilka schodków jest barierą nie do pokonania. Kobiety z niepełnosprawnościami to nie tylko te, które mają problem z poruszaniem się. To również osoby niewidome, niedowidzące, głuche i z niedosłuchem. One również na marginesie. - Nie ma w Polsce gabinetów dostosowanych do potrzeb kobiet z niepełnosprawnościami. Nie ma obniżanych leżanek, nie ma odpowiednio przygotowanych lekarzy - alarmuje Orłowska. - Trzeba mieć cholernie dużo siły, żeby zawalczyć o siebie i swoje zdrowie. Ja jestem osobą upartą, więc szukałam tego lekarza, ale nie każda kobieta będzie miała tyle determinacji - przyznaje "Zaniczka". - Na jednej z wizyt usłyszałam od lekarza: "Nie da się, nie mamy podnośnika, nie dam rady pani podnieść, no niby jak mam panią zbadać?" - wspomina Renata i przyznaje, że jeszcze bardziej boli lekceważące podejście wielu lekarzy, którzy z automatu zakładają, że osoby niepełnosprawne nie uprawiają seksu. - A jak nie uprawiają seksu, to po co je badać? To podwójna bzdura, gdyż osoby z niepełnosprawnościami uprawiają seks, a badać się powinna każda kobieta, niezależnie od tego, czy jest aktywna seksualnie, czy nie - podkreśla. Postanowiliśmy sprawdzić, jak to wygląda w praktyce na przykładzie Warszawy - z pewnością dostęp do gabinetów ginekologicznych jest tu lepszy niż w mniejszych miejscowościach czy na wsiach. Dorota Mielcarek, redaktor naczelna WP abcZdrowie, próbowała umówić na wizytę u ginekologa osobę z niepełnosprawnością ruchową. - Zadzwoniłam do 36 gabinetów ginekologicznych w Warszawie. Oddzwoniły trzy, w których proszono mnie, żebym przyszła na wizytę za tydzień i koniecznie z opiekunem - opowiada redaktor naczelna w programie Wirtualnej Polski "Wasze zdrowie". To kolejny problem, na który zwraca uwagę również Renata Orłowska. Osoby z niepełnosprawnością, jak każdy, potrzebują minimum intymności, potrzebują rozmowy z ginekologiem bez obecności osób trzecich. Orłowska pyta, jak czułaby się dorosła kobieta, której ginekolog kazałby przyjść z mamą lub z koleżanką i w ich obecności poruszałby intymne kwestie. Wydaje się to absurdalne, ale od osób z niepełnosprawnością właśnie tego się wymaga. 3. "Ile kobiet straciło swoje życie przez to, że nie było u ginekologa?" Według badania przeprowadzonego przez Gedeon Richter Polska, w naszym kraju jest zaledwie 158 gabinetów, które deklarują gotowość do przyjęcia osób z niepełnosprawnością. Są to gabinety zarejestrowane w bazach dostępna ginekologia oraz mapa dostępności. Niestety, na liście nie ma gabinetu, który spełniałby wszystkie parametry dostępności. - To jest gwarancja konstytucyjna, w której system zdrowia powinien zabezpieczyć opiekę medyczną osobom z niepełnosprawnościami - przypomina Aneta Grzegorzewska, dyr. ds. Korporacyjnych i Relacji Zewnętrznych Gedeon Richter Polska, inicjatorka kampanii "W kobiecym interesie". - Na półtora miliona Polek z niepełnosprawnościami mamy 158 gabinetów, które deklarują, że są gotowe na przyjęcia osób z niepełnosprawnościami. To nie oznacza, że są to gabinety z pełnym wyposażeniem. Posiadające pętlę indukcyjną, która ułatwia komunikację z osobami niedosłyszącymi, podnośnik, miejsce do manewrowania, materiały w Braille’u. Tymczasem tak naprawdę niewielkim nakładem można zabezpieczyć bardzo dużo elementów koniecznych do wizyty osób z niepełnosprawnością - podkreśla Grzegorzewska. (FB/Zaniczka) Okazuje się, że problem nie dotyczy wyłącznie gabinetów ginekologicznych, ale jest znaczenie szerszy. Renata Orłowska opowiada, że wyzwaniem jest również znalezienie oddziału ginekologicznego, który jest przystosowany do leczenia osób z niepełnosprawnościami. Sama została odesłana z kwitkiem, mimo że ma skierowanie na zabieg. - Badania wykonałam 20 czerwca, mam skierowanie, mija miesiąc, a ja nie wiem, co dalej. W szpitalu, do którego się zgłosiłam, po prostu mnie odesłano. Zszedł ordynator i powiedział: "My nie jesteśmy przygotowani, niech pani sobie szuka innego szpitala". W szpitalach nie ma łazienek przygotowanych dla osób z niepełnosprawnościami, nie ma podnośników, nie ma odpowiednio przeszkolonego personelu. Dla mnie to jest jakaś abstrakcja, bo jeżeli to jest szpital, to tam nie przychodzą ludzie zdrowi - podkreśla Orłowska. - Nie wiem, czy są takie badania, ile kobiet straciło swoje życie przez to, że nie było u ginekologa, bo to jest takie odwlekanie - zaznacza "Zaniczka". I jednocześnie przyznaje, że nie każdy ma siłę, by walczyć z systemem. - Jeżeli masz siłę, masz wsparcie w rodzinie, w partnerze, to jest łatwiej, ale jeżeli do tego masz matkę, którą uważa, że nie musisz chodzić do ginekologa, bo przecież nie współżyjesz, to trudno zdobyć się na odwagę, żeby o siebie zawalczyć - podsumowuje. Katarzyna Grzęda-Łozicka, dziennikarka Wirtualnej Polski Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez Rekomendowane przez naszych ekspertów Nie czekaj na wizytę u lekarza. Skorzystaj z konsultacji u specjalistów z całej Polski już dziś na abcZdrowie Znajdź lekarza. polecamy Jest spora grupa Polek, które ginekologa boją się jak diabeł wody święconej. Czasem kieruje nimi wstyd i przekonanie, że nic im nie jest. Czasami jest to efekt nieprzyjemnych doświadczeń..Źródło: 123RFKażda kobieta przynajmniej raz w roku powinna odwiedzać ginekologa. I to pod warunkiem, że nie obserwuje u siebie niepokojących objawów, ani nie dokuczają jej żadne dolegliwości. A jednak jest spora grupa Polek, które ginekologa boją się jak diabeł wody święconej. Czasem kieruje nimi wstyd i przekonanie, że nic im nie jest. Czasami jest to efekt nieprzyjemnych doświadczeń. "Po wizycie czułam się, jakbym została zgwałcona" - tak w raporcie Grupy Edukatorów Seksualnych „Ponton” napisała jedna z że statystyki są niepokojące, to stanowczo za mało. Badania przeprowadzone wśród Polek mogą wręcz szokować. Z raportu Grupy Edukatorów Seksualnych „Ponton” wynika, że co czwarta kobieta wizytę u ginekologa uważa za zło 12 proc. Polek się tego wstydzi. Badanie przeprowadzone przez Millward Brown SMG/KRC na zlecenie Fundacji MSD dla Zdrowia Kobiet wykazało, że Polki dwukrotnie częściej chodzą do stomatologa niż do ginekologa. Ok. 6 proc. respondentek nigdy nie było u tego specjalisty. Nie wykonujemy regularnie cytologii, a na mammografię często decydujemy się dopiero wtedy, gdy osoba, którą znamy, zachoruje na raka. - Im zamożniejsze i lepiej wykształcone respondentki, tym częściej chodzą do lekarza i robią badania. Ale Polki mają tendencję, by chodzić do lekarzy dopiero wtedy, gdy coś się dzieje. Najczęściej chodzą też do ginekologa przy okazji ciąży - skomentowała wyniki badań prof. Antonina Ostrowska z Instytutu Filozofii i Socjologii Millward Brown SMG/KRC dowiodło, że aż 69 proc. pań z wykształceniem podstawowym było u ginekologa dwa lata temu lub nawet dawniej, natomiast 15 proc. powyżej 55. roku życia nigdy nie miało wykonywanej mammografii!Lekarze dostrzegają problem. - Są pacjentki, które na wizyty umawiają się raz na rok, dwa czy trzy lata. Gorzej z tymi, które nie chodzą do ginekologa w ogóle. O nich nawet do końca nie wiemy. Można je podzielić na dwie grupy wiekowe: pierwsza - te, które obecnie są w wieku rozrodczym, czyli młodsze i druga - te po menopauzie - mówi serwisowi WP Kobieta dr n. med. Ewa Kurowska, ginekolog-położnik, koordynator Kliniki Położnictwa i Zdrowia Kobiety (Wielospecjalistyczny Szpital Medicover).Dlaczego tak jest?- Wydaje się, że każdy z nas uważa, że choroby, owszem, istnieją, ale nas nie dotyczą. Dlatego tak długo, jak dobrze się czujemy, nie pojawiamy się u lekarza. Stąd czasem panie w wieku prokreacyjnym pojawiają się dopiero w szpitalu z rozpoczynającą się akcją porodową - przyznaje dr Kurowska. - Wciąż, choć bardzo rzadko, spotykam panie, które indoktrynowane przez swoje mamy i babcie czy nawet ortodoksyjnie ekologicznych mężów, uważają, że ciąża jest stanem fizjologicznym i „co ma być, to będzie” - dodaje dr Ewy Kurowskiej potwierdzają wpisy na forach dyskusyjnych. „Jestem w 26. tygodniu ciąży i nie byłam jeszcze u ginekologa. Czuję się dobrze, dzidziuś się rusza. Raz robiłam morfologię i była ok. Czy są tu też takie przyszłe mamusie, które kierują się instynktem i umieją słychać swojego ciała? Lekarz nie jest mi potrzebny, kiedyś kobiety nie chodziły na USG, nie robiły masy badań i rodziły zdrowe dzieci. Planuję poród w domu, ale z położną” - pisze jedna z posypały się uszczypliwości. „Bardzo słuszna koncepcja. Idąc tym tropem, zrezygnuj z położnej i udaj się do lasu, aby urodzić w sposób możliwie najbardziej naturalny w szałasie, na stogu suchych liści… Nie zapomnij odgryźć pępowiny oraz zjeść łożyska”; „Kiedyś nie było USG, jeszcze wcześniej nie każda kobieta mogła skorzystać z porady lekarza, wiedza medyczna była ograniczona. To wszystko prawda, ale znajdź, proszę, statystyki na temat okołoporodowej śmiertelności kobiet z tamtych czasów lub na temat przeżywalności noworodków”.Bo brakuje czasu i pieniędzyA co z młodymi kobietami, które nie są w ciąży, a również unikają wizyt u specjalisty? - Ich wyjaśnienia i odpowiedzi na to, dlaczego tak długo nie zgłaszały się do ginekologa, są bardzo różne. Prawdopodobnie wynikają z faktu nieprzyjmowania do świadomości ewentualnej choroby u nich samych. Tłumaczą się nadmiarem obowiązków w pracy, brakiem dolegliwości czy nieoczekiwanym pojawieniem się miesiączki, gdy wizyta była już umówiona - wymienia dr Ewa również, że zasłaniamy się względami finansowymi. - Argumentami są długie kolejki oczekujących w ramach NFZ, brak środków finansowych na wizytę prywatną, ale moim zdaniem to tylko preteksty. Szczególnie u pacjentek, które jeśli już się pojawią, mają nienaganny manicure, brak odrostów na farbowanych włosach, modną w danym sezonie biżuterię. Skoro mają czas i fundusze na fryzjera czy kosmetyczkę, to tłumaczenie o braku pieniędzy jest mało wiarygodne - przyznaje dr ze Szpitala Medicover dodaje, że odrębną grupę stanowią panie po menopauzie. - Wśród nich wyróżniłabym te, które regularnie odwiedzają ginekologa. Czasami nawet w celach towarzyskich. To dobrze, bo nie boją się, uważają lekarza za przyjaciela, czasami powiernika, a nawet - w pewnych sytuacjach - zbawcę. Inna grupa pacjentek to te, które ostatnio widziały ginekologa przy porodzie. Bo przecież do czego innego on mógłby być przydatny? Dla wielu z nich rozbieranie się przy lekarzu jest nieprzyzwoite i uwłaczające godności?Internautka o pseudonimie „potępiają mnie” wyznaje na forum: „Jestem w ciąży, nie chodzę do lekarza. Byłam raz i wtedy się dowiedziałam, że jestem w ciąży. To było trzy miesiące temu, czuję się dość dobrze i do porodu nie zamierzam chodzić. Moja matka rwie włosy z głowy, mówi że jestem nieodpowiedzialna. Nie zamierzam się nakręcać, że coś grozi mi czy dziecku, nienawidzę tych uwłaczających godności badań. Są dla mnie jest upokarzające, tak samo jak USG przez pochwę. Miałam zrobione badanie krwi, wyszło, że jestem zdrowa”.Autorka wpisu twierdzi, że została upokorzona przez lekarza, dlatego zrezygnowała z wizyt. Nie zdradziła, co dokładnie ją spotkało. Wiele kobiet nie kryje swojego niezadowolenia po wizycie u specjalisty. 29-letnia Ania przyznaje, że nie bada się regularnie. A jeśli już, to za każdym razem wybiera innego specjalistę. – Parę lat temu przeżyłam traumę i nie mogę o tym zapomnieć - mówi. - Nie byłam zadowolona z wcześniejszej lekarki, więc poszłam do ginekologa poleconego przez koleżankę z pracy. Okazał się podstarzałym, grubawym panem o odstręczającym wyglądzie, ale powiedziałam sobie, że musi być przede wszystkim dobrym specjalistą. Jednak od początku wszystko było nie tak. Zamiast na twarz, patrzył mi na biust. Zadawał dziwne pytania, bardzo intymne, jak często uprawiam seks, itp. Gdy zaczęło się badanie ginekologiczne, myślałam, że umrę. Trwało stanowczo za długo. Było nieprzyjemne. I jeszcze te jego uwagi, że moje miejsca intymne wyglądają na zadbane i że mój partner musi być zadowolony. Co to w ogóle miało być?! Wyszłam poniżona, potraktowano mnie instrumentalnie. Już nigdy nie zaufam żadnemu że nieprzyjemne są też kobiety. - Mam sporą nadwagę i wiem o tym, chciałabym schudnąć, ale to nie takie proste - opowiada 28-letnia Karolina. - Podczas ostatniej wizyty poczułam się strasznie upokorzona. Lekarka cały czas robiła mi uwagi, że w moim wieku ważyć osiemdziesiąt kilo to stanowczo za dużo, że powinnam mniej się objadać i trochę się ruszać. Tak jakbym tego nie wiedziała! W ogóle pytała mnie, co jem, jaki prowadzę styl życia i robiła miny, jakby była mną zniesmaczona. Potem, gdy siadałam na fotelu ginekologicznym, czułam się przez nią jak słoń. Wstydziłam się, że jestem rozebrana. To naprawdę podłe z jej w polskich domachPo takich doświadczeniach, jak mówi dr Ewa Kurowska, wiele młodych kobiet rezygnuje w wizyt kontrolnych. - Kobiety, które są zdrowe, bez dolegliwości, zadbane i uśmiechnięte, uważają, że wizyta u ginekologa jest niepotrzebna, jest jak zło konieczne czy przykry obowiązek, który można świadomie przesuwać w bliżej nieokreśloną przyszłość, a to ogromny błąd. Fakt, że nie obserwujemy u siebie niepokojących objawów, nie znaczy, że nie powinniśmy się regularnie badać. Wręcz przeciwnie - zaznacza raportu Grupy Edukatorów Seksualnych „Ponton” (2014) wyłania się samotność młodych kobiet i brak możliwości porozmawiania z bliską osobą na temat wizyt u ginekologa. „Dlatego myślenie o wizycie ginekologicznej sprawia, że wiele osób, które powinny udać się chociażby na rutynowe badania, czuje zakłopotanie i onieśmielenie. Z komentarzy badanych wynika, że rozmowa o wizycie ginekologicznej jest w polskich domach tabu. Niepokojące jest, że tak ważny temat jak zdrowie i konieczność dbania o nie, jest poruszany przez rodziców czy opiekunów sporadycznie” - czytamy w zawiera przykre wspomnienia młodych kobiet z gabinetów ginekologicznych. „Pani doktor podczas pierwszej wizyty wyrzuciła mnie z gabinetu, twierdząc, że omdlenia i krwotoki są normalne, a ja pewnie przesadzam, bo chcę się seksić i po tabletki przyszłam”; „Nie potrafiła zaakceptować, że nie chcę mieć dzieci, zaczęła traktować mnie z góry”; „Po wizycie czułam się, jakbym została zgwałcona”.Zdarza się również, że lekarze zasłaniają się klauzulą sumienia i nie chcą przepisywać niektórych leków albo nie zlecają wykonania pewnych badań. Bywa ponadto, że brakuje im kompetencji. „Lekarz nie wykonał mi USG piersi, ponieważ powiedział, że zawsze się tam coś znajdzie i potem tylko kobiety się tym przejmują, a są to zazwyczaj niegroźne zmiany” - to również jedna z wypowiedzi zamieszczonych w wstydDr Ewa Kurowska zwraca jednak uwagę, że dla ginekologa spotkanie z pacjentką to codzienna, rutynowa czynność. - Traktujemy badanie przez pochwę tak, jak dentysta zaglądający do buzi czy laryngolog do ucha bądź gardła. Nie pamiętamy tych obrazów, ani nie wiążemy ich z konkretnymi pacjentkami, po prostu je badamy. Moim pacjentkom mówię, że nawet mniej „odzieram” je z intymności, niż robi to stomatolog, bo moje badanie jest krótkie i widoczne tylko w połowie. Oprócz szybkiego oglądania polega na dotyku, ucisku. Nie skupiam więc wzroku na intymnych miejscach pacjentki. A stomatolog przez co najmniej 30 minut zagląda do buzi, która wcale nie jest taka piękna. Czego więc wstydzić się u ginekologa? - zastanawia Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: czego właściwie się boję lub wstydzę? Później rodzi się kolejne: do kogo mam iść? Jeśli nie mamy sprawdzonego lekarza, zapytajmy przyjaciółkę, sąsiadkę, znajomą, bo może one też lubią i chcą o tych sprawach rozmawiać. A jeśli nie ma wśród nas takiej osoby, to po prostu trzeba zaryzykować i być może trafimy na dobrego lekarza, a jeśli nie, to trzeba szukać do skutku – uważa dr Kurowska. - Poza tym trzeba pamiętać, że kto pyta, wstydzi się tylko raz, a kto nie wie, wstydzi się przez całe życie. Dlatego warto raz na rok pojawić się u ginekologa, żeby zapytać, czy wszystko ze mną w podkreśla, że szczególnie ciężarne nie powinny myśleć kategoriami: skoro dobrze się czuję, to wszystko gra. - Ciąża, owszem, jest stanem fizjologicznym, ale jakże szczególnym. Fizjologiczne zmiany, jakie zachodzą w ciele kobiety, mogą różnie przebiegać, ze zmiennym nasileniem i objawami. Co więcej, mogą pojawić się jakieś stany patologiczne, a tego bez pomocy lekarza nie sposób odgadnąć. Na przykład: dodatni test ciążowy i zatrzymanie miesiączki u pacjentek z ciążą pozamaciczną stanowią bezpośrednie zagrożenie Podsiadły-Natorska/(EPN)/(kg), WP KobietaOceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści. Zwykle na wizytę u specjalisty trzeba sporo czekać. Jak długo trzeba czekać na termin do Ginekologa w Kłobucku? Sprawdź naszą listę, by dowiedzieć się, gdzie na wizytę do lekarza w Kłobucku czeka się najkrócej. Dane przedstawione w artykule pochodzą z NFZ. Nie czekaj na wizytę do Ginekologa dłużej niż to na NFZ do Ginekologa w Kłobucku - stan na Nasze dane pobieramy z Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), które dostarczane są przez przychodnie. Może zdarzyć się tak, że informacje przekazywane przez placówki są nieaktualne. Jeśli widzisz, że dane mogą być nieaktualne, zwróć się z tym do danej Kłobuck: kolejki NFZ i terminy leczeniaWygląda na to, że zgodnie z danymi z NFZ, specjaliści przyjmują od Lekarski Anna Anczyk - Pawłowska (Poradnia Ginekologiczno-Położnicza)Adres: 3-Maja 38, Kłobuck Najbliższy termin możliwej wizyty: (NFZ posiada najnowsze dane z dnia Liczba osób w kolejce: 0 Telefon: +48 694 555 772Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej "Novo-Med" Centrum Profilaktyki I Lecznictwa Spółka Jawna (Poradnia Ginekologiczna Kłobuck)Adres: Staszica 28, Kłobuck Najbliższy termin możliwej wizyty: (NFZ posiada najnowsze dane z dnia Liczba osób w kolejce: 2 Telefon: +48 34 317 35 41W czym specjalizuje się ginekolog?Ginekolog zajmuje się badaniem i leczeniem układu płciowego żeńskiego. Specjalizuje się w ginekologii, która łączy się z położnictwem. Dzięki temu ginekolog umie odebrać poród i potrafi zająć się noworodkiem oraz jego mamą po porodzie. Kiedy umówić się na wizytę do ginekologa?Pójście do ginekologa jest wskazane, kiedy kobieta chce wybrać najlepszą metodę antykoncepcji dla siebie, planuje zajść w ciążę i kiedy chce zacząć współżycie. Warto chodzić do ginekologa chociaż raz do roku na kontrolną wizytę oraz badania. W ten sposób kobiety powinny regularnie sprawdzać swój stan zdrowia. Natomiast pierwsza wizyta u ginekologa powinna zostać przeprowadzona wraz z pierwszym miesiączkowaniem dziewczynki. Ponadto należy iść do ginekologa, kiedy kobieta zauważy u siebie określone objawy: plamienia acykliczne upławy świąd i pieczenie pochwy bóle w piersiach nieregularne cykle miesiączkowe krwawienia podczas lub po stosunku objawy uboczne antykoncepcji hormonalnej objawy ciąży bóle w podbrzuszu ból podczas lub po stosunku bardzo bolesne miesiączki obfite krwawienia miesięczne zbyt wczesne lub opóźnione dojrzewanie problemy z zajściem w ciążę suchość pochwy Choroby, w których specjalizuje się ginekologtorbiel jajnika zespół policystycznych jajników (PCOS) niedobór hormonów wywołany menopauzą endometrioza nadżerka szyjki macicy zapalenie przydatków tyłozgięcie i tyłopochylenie miednicy infekcje pochwy przerost błony śluzowej macicy polipy macicy niepłodność mięśniaki macicy Uzupełnij domową apteczkęMateriały promocyjne partnera Raporty Fundacji Watch Health Care, która regularnie kontroluje kolejki do lekarzy, pokazują, że na wizytę u specjalisty w naszym kraju trzeba poczekać średnio aż cztery miesiące. Jak długo trzeba czekać na termin do Ginekologa w Kłobucku? Sprawdź w naszym serwisie, gdzie dostaniesz się do Ginekologa najszybciej i na NFZ. Witam, jakiś czas temu zaczęły mnie boleć jajniki w związku z tym, że 3 lata temu przed ciążą z córką leczyłam cystę na jajnikach stwierdziłam, że chyba znów problem się powtarza i umówiłam się na wizytę u ginekologa. Diagnozę jaką tam usłyszałam wprawiła mnie w osłupienie .... Lekarz stwierdził, że to była ciąża, ale po niej zostały już tylko resztki 4cm i za 2 tyg idę na czyszczenie macicy... Byłam w szoku a w sumie nadal jestem ponieważ z mężem uważamy a miesiączkę miałam regularną... Ale za razem czuje się strasznie, że jednak nic z tego... Dlatego chciałabym się dowiedzieć czy ginekolog mógł się pomylić ? Czy warto iść na kolejną wizytę i się dowiedzieć czy na prawdę tego dzidziusia nie będzie ? KOBIETA, 25 LAT 5 miesięcy temu Czego należy unikać w ciąży? Ciąża to wyjątkowy czas. Właśnie wtedy kobieta powinna szczególnie dbać o swoje zdrowie i samopoczucie. Obejrzyj film i dowiedz się, czego powinna unikać kobieta w stanie błogosławionym. Witam serdecznie, przykro nam, ale mało prawdopodobne, aby lekarz, który nie ma pewności co do faktycznego stanu poinformował Panią o poronieniu. Jeśli uważałby, że ciąża ta ma szansę przetrwać z pewnością zleciłby szereg badań oraz poinformował o dalszym postępowaniu. Najprawdopodobniej więc doszło do poronienia na bardzo wczesnym etapie. Tak się niestety dosyć często zdarza. Jeśli jednak odczuwa Pani niepokój związany z tą informacją i chce Pani mieć pewność, to można udać się do innego ginekologa, który po zbadaniu Pani potwierdzi bądź wykluczy tę tezę. Może Pani również wykonać testy ciążowe z moczu i krwi, aby sprawdzić poziom hormonu beta-HCG. Odpowiedzi na podobne pytania znajdzie Pani poniżej: Przypominamy, że udzielane informacje stanowią jedynie informację poglądową. W celu uzyskania diagnozy oraz zaplanowania leczenia, prosimy o zasięgnięcie osobistej porady lekarskiej. 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Czy grozi mi poronienie w tej sytuacji? – odpowiada Redakcja abcZdrowie Czy mogę faktycznie być we wczesnej ciąży? – odpowiada Redakcja abcZdrowie Czy ja być może jestem w ciąży? – odpowiada Redakcja abcZdrowie Czy możliwe, że to ciąża bliźniacza jednojajowa? – odpowiada Redakcja abcZdrowie Co oznacza biały śluz we wczesnej ciąży? – odpowiada Redakcja abcZdrowie Czy faktycznie mogę być we wczesnej ciąży? – odpowiada Redakcja abcZdrowie Co oznacza to krwawienie w 5 tygodniu ciąży? – odpowiada Redakcja abcZdrowie Czy jestem już w ciąży po poronieniu? – odpowiada Redakcja abcZdrowie Czy jestem obecnie w ciąży pozamacicznej? – odpowiada Redakcja abcZdrowie Czy mam szansę na zdrową ciążę po laparoskopii? – odpowiada Redakcja abcZdrowie artykuły Dołączył: 2012-10-22 Miasto: Warszawa Liczba postów: 1857 23 października 2012, 10:38 Wiem, że trochę wstyd i zaraz będę zlinczowana, ale nigdy wcześniej nie byłam u ginekologa. Mam 20 lat i jestem jednak trochę głupia jak na swój wiek. Wiem, że trochę wstyd i zaraz będę zlinczowana, ale jestem w ciąży z kimś, z kim raczej nie powinnam była w ciąży być, ta osoba i tak jeszcze nie wie. Dlatego nie chcę jeszcze mówić mojemu tacie - wolę poczekać aż wszystko się potwierdzi, bo póki co robiłam tylko testy - i jestem z tym sama, bo nie ma nikogo, kto mógłby mi w tej chwili pomyślałam, że zapytam się tutaj: Jak wyglądałaby taka wizyta? Jak ją załatwić? Da się bezpłatnie czy raczej polecacie wizyty prywatne (dla całkowicie spłukanej z kasy osoby)? Jak będą wyglądały takie wizyty przez całą ciążę? To siódmy tydzień. Dołączył: 2011-08-07 Miasto: Skalista Kraina Katalonii Liczba postów: 3487 23 października 2012, 11:31 Aaa, nie wiedzialam. dawno temu skonczylam studia, wiec sie pewnie zmienilo... A pierwsza wizyte mialam u poloznej. Zrobila wywiad, zwazyla, zmierzyla, zalozyla ksiazeczke ciazowa, i, najcudowniejsze - sluchalysmy bicia serca mojego Malenstwa:-) Po 3 tyg. pierwsza wizyta u ginekologa - robil mi USG dopochwowe. Dołączył: 2012-04-23 Miasto: Honolul Liczba postów: 1000 23 października 2012, 11:33 Kochana ja tylko na pisze to nie wstyd i jesli ktos Cie zlicznuje, to tylko o nim bedzie pierwsze moja kolezanka ma 28lat i tez nigdy nie byla bo sie bojipo drugie wiele kobiet ma doczynienia z ciaza z osoba z ktora jej nie chcialy czy tez nie powinny miec, kazdy jest tylko glowa do gory trzymam kciuki ze wszystko bedzie dobrze, a o reszcie dziewczyny juz pisaly. puckolinka 23 października 2012, 11:33 Ja na Twoim miejscu teraz poinformowałabym ojca dziecka, niech da Ci kasę na 1 wizytę idź prywatnie a jak się ciąża potwierdzi powiedz tacie Dołączył: 2012-10-22 Miasto: Warszawa Liczba postów: 1857 23 października 2012, 11:36 BedeMama92 napisał(a):maharettt napisał(a):BedeMama92 napisał(a):Nie chcę się usprawiedliwiać, wiem, że postąpiłam lekkomyślnie, ale wiem o istnieniu antykoncepcji i znałam skutki swojego zachowania. A co do przyjęcia, to wiem, że bez ciąży czeka się na wizytę tygodniami. Lub prywatnie, ten sam gabinet i lekarz, za 5 minut. Ale może w tym stanie jest inaczej. Jak masz pieniądze to idź znajomych, koleżanek może Ci kogoś właśnie nie mam, nie pracuję, bo studiuję, a w tym roku nie załapałam się na stypendium. Zostaje chyba tylko ten NFZ. Zaraz, skoro studiujesz, to chyba jako studentka masz ubezpieczenie? No i tam, gdzie studiujesz, nie ma ginekologa? Az mi sie wierzyc nie chce...Wiem, że jest podpisana umowa z pewnym szpitalem, ale - jak na złość - nie było mnie wtedy rok temu, gdy podpisywano oświadczenia, ze chce się mieć tę opiekę. Później myślałam, że mi się to i tak nie przyda, bo ja nigdy nie choruję, a musiałabym jeździć i dostarczać, lenistwo wtedy wygrało... Być może powinnam pogadać w dziekanacie, czy jeszcze można złożyć to oświadczenie. Dołączył: 2012-10-12 Miasto: Wioska Liczba postów: 18531 23 października 2012, 11:38 Możesz iść do jakiejkolwiek przychodni. Mieszkasz chyba blisko Warszawy. Wejdź na jakieś forum lokalne i popytaj o dobrego ginekologa na zabierz sie za to już dzisiaj. Dołączył: 2012-10-22 Miasto: Warszawa Liczba postów: 1857 23 października 2012, 11:41 puckolinka napisał(a):Ja na Twoim miejscu teraz poinformowałabym ojca dziecka, niech da Ci kasę na 1 wizytę idź prywatnie a jak się ciąża potwierdzi powiedz tacie Ojciec dziecka studiuje ten sam kierunek, na tej samej uczelni, w tej samej grupie. I jest w takiej samej ciemnej dupie finansowej jak ja. Łatwo nie będzie, i tak jest mi już winien trochę. Dołączył: 2011-11-15 Miasto: Pod Poziomkowym Krzaczkiem Liczba postów: 14722 23 października 2012, 11:43 Idziesz normalnie do ginekologa (państwowego) , rejestrujesz się jak u lekarza ogólnego, tyle, że do ginekologa. Na wizycie mówisz, że prawdopodobnie jesteś w ciąży, że tak wykazał test z apteki. On się pyta o pierwszy dzień ostatniej miesiączki i długość potem zaprasza na fotel, wkłada Ci sondę i ogląda czy zarodek się zagnieździł, czy się rozwija itd. i mówi Ci to lekarz. Zmierzy od razu dzieciaczka, jeśli to 7 tydzień to i serduszko posłuchasz. A potem zleci Ci różne badania - na mocz, na krew itd.. I wizyta kolejna co 4-5 jak najszybciej do lekarza, a jeśli się wstydzisz, to wybierz babkę ginekolog. Dołączył: 2012-02-06 Miasto: Chełm Liczba postów: 9994 23 października 2012, 11:43 Ja chodzilam do gin i prywatnie i na nfz. Wielkiej roznicy nie ma, oprocz tej z wypraną kieszenią.. Jeśli mam być szczera to tez pierwszy raz byłam u ginekologa mając 20 lat, bo podejrzewalm ze jestem w ciazy (nie bylam). Poszlam prywatnie, bo byłam nieogarnięta z tymi ubezpieczeniami, nie wiedzialam do kogos pojsc itp. Ty się nie wydurniaj i idz na nfz, przy rejestracji podaj, ze jestes prawodopodobnie w ciazy, a wtedy znajda Ci szybszy termin(u mnie tak bylo). Musisz jeszcze powiedzieć tacie, ze potrzebne Ci będzie zaświadczenie o ubezpieczeniu, które on musi wziac z jako studentka nie jestes ubezpieczona na uczelni, jak tu niektorzy sugeruja.. Na poczatku wizyty lekarz przeprowadza wywiad, potem każe Ci usiasc na fotel ginekologiczny, zeby sprawdzic czy macica jest rozpulchniona (co oznacza ciaze). Moze tez kazac zrobic dla pewnosci test beta hcg, ktory potwierdza ciaze na 100%. Z tego co ja moge doradzic kup sobie kwas foliowy lub ew. jakis inny kompleks witamn dla mam. No i dbaj o siebie. Teraz moze to wszystko jest dla Ciebie tragedia, koniec świata itp, ale masz jeszcze pare miesiecy by przywyknac do nowej sytuacji. Na pewno dla Twojego ojca i ojca dziecka ta wiadomosc bedzie szokujaca, ale przeciez sa doroslymi ludzmi. Jesli ten Twój znajomy jest dojrzały to weźmie na siebie odpowiedzialność za to co zrobił. A Twój tata, zobaczysz ze jeszcze bedzie sie cieszyl z wnuka :) Wszystko sie ulozy, zobaczysz. Dołączył: 2011-06-20 Miasto: Chojnice Liczba postów: 2842 23 października 2012, 11:45 idź na NFZ puckolinka 23 października 2012, 11:45 To niech poprosi o kasę rodziców, spłodził dziecko to niech teraz weźmie za nie odpowiedzialność dlaczego masz sama się teraz o wszystko martwić? Jak rodzice kasy nie mają to niestety trzeba iść do pracy i zapewnić dziecku jakieś warunki

nigdy nie byłam u ginekologa a jestem w ciąży